Prawdziwy Mężczyzna
kategoria: Rodzina Dodano: czwartek, 18 sierpnia 2011, 21:50
Prawdziwy Mężczyzna
Z niego to jest prawdziwy
mężczyzna – powiedziała Hanka do Małgośki, po czym dodała – wyciska 150
na ławeczce i przechyla browarka w siedem sekund.
Bycie prawdziwym mężczyzną w
dzisiejszych czasach nie jest prostą sprawą. Media kształtują wizerunek
płci brzydszej, bazując na przeciwieństwach, tworząc obraz wrażliwego
ignoranta czy też płaczliwego twardziela. W dodatku trend jaki aktualnie
panuje – czyli dążenie do celu po jak najmniejszej linii oporu –
nakazuje odrzucenie wartości, które mogłyby hamować nasze wspinanie po
szczeblach kariery czy sławy. Nic dziwnego więc, że tak mało dziś
prawdziwych mężczyzn. Aż chce się zaśpiewać „gdzie ci mężczyźni…?”. Kim
w takim razie jest ten prawdziwy mężczyzna?
Danuta Rinn w swej piosence
użyła trzech epitetów określających mężczyznę: orzeł, sokół, heros. Dwa
drapieżne ptaki uosabiające wzór męstwa, siły i odwagi. Heros, prawdziwy
bohater. Gotowy sprostać każdemu wyzwaniu. Tak właśnie – jeszcze
niedawno – widziano prawdziwego mężczyznę. Co się z nim stało? Zagubił
się w świecie kłamstw, nałogów, zdrad i chorych ambicji. Karmiony na co
dzień świeżą dawką telewizyjnych bzdur.
Proces kształtowania
mężczyzny zaczyna się od narodzin.. Każdy chłopiec przychodzi na świat z
czystą kartą – gotową do zapisania wzorcami i zasadami, które pozna,
krocząc śladami autorytetów – i dzikim sercem, które będzie fundamentem
bohaterstwa. Pierwszym autorytetem młodego chłopca jest niewątpliwie
jego ojciec. Za żadne skarby świata nie można dopuścić do zachwiania
tego wizerunku. Ojciec, który w oczach dziecka jest wszechwiedzącym,
chodzącym po tym „łez padole” ideałem, nie może pozwolić sobie na
zaniedbywanie ojcowskich obowiązków. Nad wychowaniem dziecka muszą
pracować oboje rodzice. Współpraca powinna opierać się na zdrowych
relacjach, gdzie mężczyzna jest bohaterem domu, podporą rodziny i
gwarantem bezpieczeństwa. Kobieta zaś odpowiedzialna jest za życie
swojego dziecka, jego zdrowie i właściwe wychowanie.
Jak wcześniej wspomniałem,
chłopcy rodzą się z „dzikim sercem”. Jest ono motorem marzeń o
przygodach, eksplorowaniu nieznanych zakątków, zdobywaniu doświadczeń i
wiedzy. Robert Baden Powell uważał, że chłopiec powinien być wypełniony
po brzegi wesołością, chęcią bójki, głodem, psotą, krzykliwością,
zmysłem obserwacji i żądzą wrażeń. Jeśli jednak jest odwrotnie, znaczy
to, że jest nienormalny. Aktualnie, większość wyżej wymienionych cech –
w skutek nieporadności wychowawców – jest skutecznie niwelowanych
m.in. poprzez nazywanie ich Nadpobudliwością Psychoruchową. Osłabia się
tym samym możliwości dziecka. Wszystkie czynności przedsięwzięte w walce
z tak zwaną nadpobudliwością dziecka – de facto często stwierdzoną
przez ludzi mało kompetentnych – dążą do usypiania chłopięcych marzeń i
pragnień. Chęć życia, jaką ukazuje młody chłopiec poprzez swoje –
nazwijmy to mniej naukowo – „rozbrykanie” nie może być tłamszona. Należy
ukierunkować całą jego energię na rzeczy pożyteczne, by mógł bawić się i
jednocześnie uczyć. Zbyt mało jest w szkołach zajęć dynamicznych.
Dlatego też rodzice powinni zadbać o psychofizyczne wychowanie dziecka.
Ojciec spędzając czas z
synem, jest jego przewodnikiem po świecie. Uczy zaradności poprzez
zlecanie zadań kształtujących osobowość, dziecko dzięki temu poszukuje i
rozwija swoje pasje. Najlepszymi zadaniami są harce zaczerpnięte z
harcerskiej metody. Budując z synem szałas w lesie, należy go nauczyć,
że wszystko jest możliwe, ale do wykonania zadania potrzeba cierpliwości
i przede wszystkim chęci. Kiedy stanie jedyny w swoim rodzaju szałas,
ojciec powinien poklepać syna po ramieniu i powiedzieć: „jesteś
bohaterem!” W taki właśnie sposób kształtować się będzie charakter
przyszłego prawdziwego mężczyzny. Determinacja, cierpliwość, sumienność i
chęć – wszystkie te cechy chłopiec powinien przejąć od swego ojca.
Ważne jest, by wymagać od dziecka rzeczy realnych i jednocześnie takich,
z którymi rodzic również nie ma problemu.
Stawanie się prawdziwym
mężczyzną można porównać do wielkiej przygody życia. Podczas tej
przygody chłopiec, później nastolatek, napotka niejeden problem na
swojej drodze. Często spotka się również ze stresem, który być może
zablokuje go lub też zmotywuje. To, czy poradzi sobie z nim, będzie w
dużej mierze zależało od wychowania. Należy więc wybrać albo bezstresowe
wychowanie – przez które dziecko w przypadku napotkania problemu
poważnie się załamie – albo stresowe lecz kontrolowane – dzięki któremu
dziecko będzie wiedziało, jak radzić sobie ze stresem. Ważne jest
również podejście do wiary. Nastolatek poszukuje. Zdarzyć się może, że w
poszukiwaniach zagubi się i odstąpi od wiary. Wówczas, jeśli został
wychowany w rodzinie z wartościami, kultywującej tradycje, będzie
wiedział do czego wrócić. Według franciszkanina, ojca Radosława,
zbłąkany powróci na swoją drogę umocniony, już nie jako chłopiec, a
prawdziwy mężczyzna gotowy do realizacji swego powołania.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz