Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 20 września 2011

Czego mężczyźni boją się najbardziej?

Czego mężczyźni boją się najbardziej? Pająków, ciemności, węży, braku pracy… a może niczego? Może naprawdę są nieustraszeni, dzielni i nigdy nie płaczą? Trudno w to uwierzyć. Maska twardziela kiedyś idzie w kąt, rzadko przy świadkach, ale jednak. I wtedy okazuje się, że każdy mężczyzna jest trochę wystraszonym, małym chłopcem, który chciałby, żeby ktoś zapewnił go… … że wszystko będzie dobrze. Że jest silny, mądry i sobie poradzi. Największa męska zmora – strach przed porażką. Współcześni mężczyźni nie mają lekko. Kiedyś wystarczyło, żeby mieli pracę, zarabiali i utrzymywali rodzinę. Dzisiaj w życiu tej rodziny muszą aktywnie uczestniczyć, nie wspominając już o opiece nad dziećmi. Od jaskiniowców wymagano jedynie, żeby polowali i umieli obronić siebie i innych przed drapieżnikami. Od mężczyzn – znacznie więcej. Poprzeczka zawsze za wysoko. Od małego chłopców uczy się, żeby nie płakali, nie narzekali, nie skarżyli się, żeby umieli się bić, walczyć o swoje i dominować. Efekt jest taki, że później panicznie boją się kompromitacji i okazywania słabości. Bo nikt nie wpadł na to, żeby nauczyć ich radzić sobie z przegraną, frustracją czy niepowodzeniem. Bo nikt nie uświadomił im, że rzeczą ludzką jest błądzić a szlachetną – błędy naprawiać. Boją się, że nie sprostają wymaganiom – rodziców, kobiet i pracodawców. Że zawiodą rodziny, partnerki i dzieci – bo nie będą wystarczająco dobrze zarabiać, bo praca nie będzie w najlepszej zagranicznej firmie na wysokim stanowisku, bo nie będą w stanie zapewnić im wczasów na Karaibach i drogich, markowych ubrań. Boją się, że nie udźwigną ciężaru. A wtedy ich świat się zawali… Utrata męskości. Mężczyźni panicznie boją się przegranej rywalizacji, zwłaszcza tej z kobietami. Być gorszym od innego faceta – to jeszcze da się przeżyć. Ale jeśli to kobieta lepiej zarabia, ma lepszą pracę albo wykształcenie, albo radzi sobie o wiele, wiele lepiej? To boli. Bo mężczyźni boją się, że nie będą potrzebni. Boją się, że skoro kobiety radzą sobie z tak wieloma rzeczami, to wkrótce nie będą ich do niczego potrzebowały. A oni chcą czuć się przydatni i niezbędni. Kobieca samowystarczalność i siła naraża męskie ego na szwank. Kiedyś mężczyźni mieli swój obszar, do którego kobiety nie miały wstępu. Równouprawnienie zniosło wszystkie granice i obecnie nie ma już aktywności i zajęć typowo męskich albo typowo kobiecych (choć stereotypy pozostały). Skoro mężczyźni nie wiedzą wszystkiego najlepiej, nie robią wszystkiego najlepiej, nie są najmądrzejsi i najsilniejsi, to czują się zagrożeni. Nie jest prawdą do końca, że niczego się nie boję… Teoretycznie więc mężczyźni nie boją się niczego, ani insektów, ani duchów pojawiających się po zmierzchu. Boją się za to odrzucenia, braku akceptacji i nietolerancji. Boją się, że stracą uznanie i szacunek, gdy będą mniej zamożni niż inni. Mogą znieść wiele upokorzeń i porażek gdy wiedzą, że jest ktoś, dla kogo są najważniejsi i najlepsi, ktoś, kto kocha bezwarunkowo i akceptuje ich takimi, jakimi są, z przywarami, kompleksami i fobiami. Wielu kobietom, żeby wieść szczęśliwe i dostatnie życie wystarczy uroda i figura. Mężczyźni też chcą być zadbani i atrakcyjni, ale potrzebują też odpowiednich atrybutów – samochodów, zegarków, butów, pracy i wysokiej cyfry na koncie. Będąc mężczyzną, dużo trudniej odnieść sukces, być szczęśliwym i czuć się spełnionym. I właśnie dlatego są tacy silni – bo dźwigają na swoich barkach ciężar oczekiwań innych, własnych marzeń, pragnień ukochanych osób i odpowiedzialności za nich. Żadna sztanga na siłowni nie może się z tym równać. http://balala.pl/artykul/454-czego_mezczyzni_boja_sie_najbardziej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz